Archiwa tagu: razem

26

12_2015

Kazik i Jan znają się z zakładu, w którym pracują od początku lat 70-tych. Od tamtego czasu jeżdżą razem na ryby. Jan pochodzi ze Lwowa, Kazik urodził się już tutaj. Na telefonach komórkowych pokazują nam zdjęcia swoich największych sumów i szczupaków. Mimo, że wędkują razem ponad 40 lat, zrobiłam im pierwsze wspólne zdjęcie z wyjazdu nad jezioro. W zamian usmażyli nam wielką porcję świeżo złowionych płoci i dali numery telefonów na wypadek gdybyśmy potrzebowały pomocy w trasie.

32

32_2013

Mąż nie żyje, z synami nie ma zgody, córka też jest wdową. Mieszkają razem, żeby było taniej i aby mieć się do kogo odezwać. Nie mają prądu, gaz się skończył, na węgiel muszą pożyczać. Oglądamy zdjęcia – głównie z pogrzebów. Zięciowie, synowie, mężowie. Wszyscy pili.
„Co my z tym zdjęciem zrobimy, córciu? Komu my to damy?”.

5

5_2013

Zahamowałam, gdy za płotem zobaczyłam starszego, drobnego mężczyznę.
„Za chudy do zdjęcia jestem! Co pani będzie w mieście takiego suchara pokazywała!”. Opowiedział mi, jak Sowieci zabili tu dwóch Niemców. Pochowali ich – razem z zastrzelonym koniem – w jednej mogile. Wie gdzie, ale co z tego, skoro nie wiadomo, jak odszukać rodzinę. „Ale u nas to w każdej wiosce taka mogiła, i co zrobisz? Nic nie zrobisz”.
Jednak zrobiłam zdjęcie – pozował na polu, razem z wnukiem, który przyjechał pomóc dziadkowi.

33

34_2012

Młoda gospodyni zagoniła wszystkie swoje dzieci do zdjęcia, wydrukowałam je w samochodzie. W całej okolicy nie było prądu – „Co ja pani mogę dać? Nawet wody teraz nie ma, bo pompa nie działa. Ale niech sobie pani zaparkuje tutaj na noc, pod płotem”.
Siedziałyśmy potem razem na ławce z widokiem na pola. Stary maluch był budą dla psa odstraszającego dziki od kartofli. Pies miał legowisko pod podwoziem, ktoś codziennie dowoził mu jedzenie. „A jak inaczej? Jak dziki przyjdą, to jedna nic i kartofli na całą zimę nie ma”.

27

23_2012

Przed jego domem rosły stare grusze. Miał 102 lata, był mężczyzną przystojnym i szarmanckim, muzykiem samoukiem, obdarzonym pięknym, basowym głosem. Po wsi jeździł skuterem. Zrobiłyśmy mu zdjęcie z sąsiadem, z którym znał się od dziecka, ale dotąd nie mieli wspólnej fotografii. Potem były portrety w domu, z instrumentami. Jako członek zespołu ludowego, który jeździł z występami po całym kraju, miał doświadczenie w pozowaniu. Ubolewał, że akurat nie ma wina, aby nas odpowiednio podjąć. Wziął nasze numery telefonów, dał swój numer komórkowy i puściwszy oko powiedział, że odezwie się, kiedy będzie w Warszawie.
Gdy wróciłyśmy do auta, na klamce znalazłyśmy siatkę gruszek.

25

21_2012

Zapadał zmrok i grupa mężczyzn z rowerami i pustymi bańkami stała pod skupem mleka. Palili papierosy i rozmawiali, pytali o nasze auto. Dostałyśmy pół litra ciepłego mleka od gospodarza, który kierował skupem. Zza płotu wyjrzała jego żona, podała zerwała dla nas ogórki i poszła na łąkę, „bo jałówki po ciemku nie znajdę”.
Zaprosili nas na noc do gospodarstwa po zmarłej mamie. „Jutro jest odpust na cmentarzu, batiuszka będzie święcił groby i owoce. Ładnie będzie. Przyjedzie do nas rodzina z Hajnówki, to zrobicie dla nas zdjęcie. Pewnie słychać, że rzadko po polsku mówię? My tu między sobą to po swojemu”.
Obiad był świąteczny – z białym obrusem, rodziną usadzoną wokół stołu, z mielonymi, swojskimi kiełbaskami i wódką.
Na zdjęciu przed domem pozowała cała, czteropokoleniowa rodzina.

17

14_2012

Pani Żenia, pani Lidia, pani Zina, pan Mikołaj. Siedzieli na ławce, między sobą rozmawiali „po swojemu”, z nami po polsku.
„Ludzie u nas jak te drogi – stare”, powiedziała pani Lidia, wskazując na bruk. Pierwsze zdjęcie zrobiłyśmy po trzech godzinach wspólnego siedzenia i gadania.
„O! Ty, patrz jakie my mordy stare! Ale ładne, roześmiane. Prawie całe życie przez płot mieszkamy, to człowiek nie pomyślał o takiej fotografii. I trafiło się – na stare lata”.

12

12_2012

„Nic nie ma, wszystko się kończy. Nie ma sklepów, nie ma zabaw, nie ma pracy. Za 600 złotych renty to człowiek nie pobryka. Kiedyś inaczej było. Wszystko było. Teraz nie ma nic. Tutaj wszyscy o nas zapomnieli”.
Zrobiłam jej zdjęcie z wnuczkiem na rękach, podobno pierwsze, na którym są tylko we dwójkę. „Dawno mnie nic tak dobrego nie spotkało” – powiedziała na pożegnanie.